pozdrowienia z alei jerozolimskich
english/polski




wie pan, że w kulturze żydowskiej gałązka oliwna symbolizuje zwycięstwo i odrodzenie?
I tak w 35. rocznicę zwycięstwa nazizmu żydowskiego nad narodem polskim, w alejach Jerozolimskich, rozumie pan JEROZOLIMSKICH, postawiono palmę!
- Przepraszam, ale co ma palma do gałązki oliwnej?
-Niech pan nie będzie naiwny, przecież nie mogli tak dosłownie, ta palma jest symbolem zwycięstwa Żydów nad narodem polskim. Oni płacą 100 000 dolarów rocznie, za tą palmę!

http://lili.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?32907

Ciekawi mnie jednak, co sprawia, że dyskusja o przestrzeni publicznej ma tak silnie wykluczający charakter. Jakie procesy zachodzą w społecznej debacie i naszej wizji miasta, że jedni postrzegają Palmę jako konkurencję dla księdza Popiełuszki, a drudzy patrzą na Różowe Jelenie, jako na zwycięstwo nad polskim katolicyzmem? Jak to się stało, że przestrzeń publiczna, która w demokratycznej utopii ma być miejscem spotkania równych, choć różnych, u nas staje się polem krwawej walki o Boga-Honor-Ojczyznę lub przeciw nim?
http://opcit.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?9,2004

Podczas spaceru wśród różowych świecących jeleni – plastikowych rozweselaczy miejskich stojących na nadwiślańskim skwerze w Warszawie, spotykam pięćdziesięcioparoletniego mężczyznę, który zachwyca się – widzianymi po raz pierwszy – rzeźbami i mówi: No fajne to! Ale na pewno zaraz ktoś się znajdzie i powie, tak jak przy okazji palmy na rondzie de Gaulle’a, że lepiej, aby tu stał pomnik księdza Jerzego. Okazuje się, że zachwyt mężczyzny nie jest zachwytem estetycznym, a raczej radością z politycznego zwycięstwa.
http://hyperreal.info/comment/reply/5186

Artystyczne interwencje w miejską przestrzeń po to, by przydać im egzotyki i niezwykłości frapującej umysł. Czy nie za wiele żądam? Pojawienie się palmy Rajkowskiej na rondzie podsyciło we mnie oczekiwanie na wysyp podobnych akcji, żartobliwie kontestujących bezbarwność i nijakość naszego otoczenia. Niestety, rozeszło się po kościach niemiłym dreszczem rozczarowania. Czyżby ten wyzywający w swej prostocie akt - wystawienia palmy - równie egzotyczny, jak z perspektywy lat, gigantyczny sowiecki Pałac Kultury, nie uderzył oparami groteski nikomu do głowy na tyle mocno, aby uwolnić z niej brawurowe i szalone pomysły?
http://perturbacje.blogspot.com/2005/09/wyrwany-z-tumu-przez-zdziwienie.html

Czy Warszawa, miasto w gruncie rzeczy brzydkie (jestem rodowitym warszawiakiem zakochanym w swoim mieście), nie zasługuje na coś szalonego? Ekstrawaganckiego? Szokującego? Wiecie, co turyści ustawiają pod nr drugim w fotografowaniu w Warszawie po Pałacu? Palmę na Rondzie de Gaulle’a. Rondos los Palmas.
Ja ciągle powtarzam, Warszawa nie ma co się ścigać z innymi miastami na zabytki. Nigdy pod tym względem nie będzie Krakowem, Wiedniem, Pragą ani Budapesztem. Ale naszą sprawą jest, aby była miastem nowoczesnym, młodym, z cudowną, współczesną architekturą, odważną, otwartą na nowe wyzwania.

http://torla.blog.interia.pl/?yearID=2007&monthID=3&dayID=0

Dzis jestem za granica. Nie bylem w kraju prawie od roku. Ale niedlugo wracam i bardzo tesknie za Warszawa i jej mieszkancami. Nauczylem sie jej wybaczac brak krakowskich pubow, betonowosc Muranowa, Rondo Wiatraczna po 20, zasciankowosc i brak zabytkow majacych wiecej niz 60 lat. Tesknie do tych dziurawych ulic, sklepu nocnego na zakrecie i palmy na rondzie deGola, ktora czasem gubi swoje plastikowe liscie.
http://socjopatycznamalkontentka.blox.pl/2006/06/Pizmak-prawie-zmienia-zdanie-na-stacji-Warszawa.html

Tym co mnie przyciąga do sztuki współczesnej jest z kolei pomysłowość jej twórców. Element zaskoczenia: kreatywność, happening. Dla przykładu, urzekł mnie Leon Tarasiewicz który pewno pięknego dnia wylał na podłogę Zamku Ujazdowskiego tonę cementu i pięknie go ubarwił, czy sama idea palmy na rondzie de Gaulla, która stanęła w Alejach, jakby nie patrzeć, Jerozolimskich. Coś spontanicznego, za czym jednak kryje się jakiś przekaz lub prowokacja ale w granicach dobrego smaku. Sztuka prowokująca myślenie, to sztuka uniwersalna
http://www.blog.inicjatywamlodych.pl/index.php/category/zosia-halwic

Podsumowując, jestem zdania, że gmach muzeum sztuki współczesnej powinien być fantazyjny i to szczególnie w Warszawie, gdzie ponurej, konwencjonalnej architektury przecież nie brak. Ten gmach powinien robić wrażenie jak palma przy Rondzie de Gaulle'a... O to tu chodzi!
http://www.biblionetka.pl/art.asp?kom=tak&oid=-1&aid=49713

"Jak podoba się panu palma, która miała być rodzajem żartu i happeningu, a na stałe wrosła w miejską przestrzeń?

Palma jest cynicznym dowodem na to, że sami się pukamy w czoło. Ja się czuję upokorzony tą palmą, oczywiście z lekką przesadą. Uważam, że w tej naszej brzydkiej Warszawie, rozjechanej przez samochody, postawienie palmy to jest taki żart cynika."

I owszem, żart cynika. Ale ja nie ukrywam, że bardzo mi się ten żarcik spodobał.
Żeby było śmieszniej, ta palma zapewne uczyniła więcej dobrego dla zagranicznego wizerunku Warszawy i pośrednio Polski niż cała polityka kilku samorządów i prezydentów stolicy.
Czy ten facet nie zdaje sobie sprawy, że o tej palmie po Nowym Jorku, Waszyngtonie czy Londynie krążą legendy? Że ona tak genialnie zaprzecza przypisywanemu Polakom braku poczucia humoru?

http://my.o.polsce.net/index.php?showtopic=1576&mode=

My, niżej podpisani, przebazowani z zimnej Polski stanu wojennego na słoneczną Florydę artyści i pisarze polscy, zrzeszeni w Solidarności, wyrażamy solidarność z wysiłkami artystów polskich i zarazem zaniepokojenie wiadomościami o planowanym zniszczeniu sztucznej palmy, ustawionej naprzeciw byłego Domu Partii, na rondzie de Gaulle'a. Ta palma, będąca wielkim zwycięstwem sztuki nad polityką, przejdzie do historii triumfów polskiego ducha. Wysiłek artystów nie poszedł na marne. Turyści zachodni gratulują Polakom fantazji, a o to właśnie chodziło. Palma pani Joanny Rajkowskiej wydaje sie być symbolem otwarcia na świat (...)
http://www.dziennik.com/www/dziennik/kult/archiwum/07-12-03/pp-10-24-05.html

– Uwielbiam palmę Rajkowskiej, tak jak wielbi się kobietę, która przyciąga czymś zagadkowym – Stojąc niedaleko giełdy, jest dla mnie symbolem wiecznej hossy.
Zbigniew Mentzel
http://www.zw.com.pl/zw2/index.jsp?place=Lead01&layout=0&news_id=154163&news_cat_id=8&page=text

To symboliczne dla Warszawy, która pod wieczór znika w ciemnościach. Pałac Kultury wygląda wtedy jak rakieta kosmiczna. Ale lubię go, tak jak w Parku Szczęśliwickim górę do jeżdżenia na nartach przez cały rok, choć prawie nikt nigdy tam nie jeździ. Podoba mi się też palma na rondzie de Gaulle'a.
Maria Peszek
http://www.teatry.art.pl/!Rozmowy/miaston.htm

Palma warszawska na rondzie de Gaulle’a zawinięta w jakoweś zielone folie i rusztowania, ma ponoć dostać nowe liście i nową korę na Dzień Dziecka dopiero…
http://owczarek.blog.polityka.pl/?p=84

bardzo starszy pan na przejściu przy rondzie, patrząc
na palmę z rusztowaniem, rozmarzonym głosem do przypadkowej pani obok
- "odmładzają ją..."

zasłyszane