pozdrowienia z alei jerozolimskich
english/polski



fot. Artur Żmijewski


"Pisaliśmy o Izraelu, zastanawiałam się nad zakończeniem tekstu. Wtedy chyba nastąpiło we mnie jakieś zwarcie i ponakładały się na siebie klatki pamięci z Warszawy i te z Jerozolimy np. z placu przed hotelikiem Faisal, gdzie mieszkaliśmy. I jeszcze jedna klatka: pocztówka, którą znaleźliśmy na Starym Mieście w Jerozolimie. Był tam łysy wzgórek, a na nim rachityczna biedna palma. Pod spodem napis: "Pozdrowienia z Hebronu", albo po prostu "Hebron", nie pamiętam dobrze. Zrobiła na mnie wrażenie. Wyglądała jakby była drukowana w Polsce, gdzieś w latach 80." *

Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich są pomysłem wziętym z języka, z opowiadania, z próby opisania podróży do Izraela. Szpalery palm wzdłuż Alej Jerozolimskich miały stanowić podsumowanie wyprawy, którą odbyłam z Arturem Żmijewskim wiosną 2001 roku. W sposób dosłowny jest to przeniesienie widoku - który w Izraelu jest oczywisty - do Warszawy; na ulicę, której nazwa z kolei odsyła z powrotem do Izraela. W warstwie mniej dosłownej palma nawiązuje do wyrażenia, którym w języku polskim opisujemy coś nie do pomyślenia, coś poza naszym sposobem pojmowania, coś, co mówiąc krótko uznajemy za idiotyczne.

*Fragment wywiadu, jaki przeprowadził Artur Żmijewski. Cały wywiad możesz przeczytać tutaj.